Drogi Czytelniku! Obecnie mieszkam w Japonii. Blog o Węgrzech ma się dobrze i wciąż będą pojawiały się na nim wpisy. Zapraszam również na blog o Japonii i na facebooka Arigatou.

14 lipca 2016

NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie cz.1 (VIII dzielnica)

Mroczne peszteńskie uliczki usiane kamienicami o popękanych ścianach i odpadającym tynku. Oto miejsce nazywane przez niektórych Budapeszteńczyków gettem, a przez wielu omijane szerokim łukiem - centralna część VIII dzielnicy stolicy Węgier.
niepowtarzalna atmosfera, eklektyczne budownictwo, specyficzne ukształtowanie padającego światła, oraz osobliwa roślinność... czegoś takiego nie ma nigdzie indziej w Europie.

 1. Krótko o historii

 

Blog Węgry
http://egykor.hu/images/2010/original/budapest-viii-kerulet-sorkatakomba-_2.jpg
Oficjalna nazwa VIII dzielnicy to Józsefváros. Było to niegdyś miejsce zdominowane przez lekki przemysł, a zamieszkiwane głównie przez ubogich mieszkańców pochodzenia żydowskiego, cieszących się szacunkiem, dobrze urodzonych muzyków cygańskich, a także przez wielu pisarzy i poetów. Okolica tętniła życiem za sprawą znajdujących się w niej kawiarni i restauracji. Było to miejsce kojarzące się ze sztuką i wysokim poziomem życia.

Sytuacja zmieniła się wraz z początkiem XX wieku. Przemysł podupadł, przeniósł się do innych dzielnic, a część mieszkańców wyprowadziła się. Rozwój spowolnił, wiele fabryk musiano wyburzyć, a zubożenie społeczeństwa zaowocowało pojawieniem się prostytucji. Sytuację jeszcze bardziej pogorszyło nadejście I oraz II wojny światowej - w wyniku tej drugiej, uszkodzeniu uległo niemalże 90% budynków. Z powodu ogromnych zniszczeń wojennych, konieczne było przeprowadzenie odbudowy, jednak aż do lat 70-tych nie zostały poczynione stosowne kroki, a budynki - osadzone w dodatku na osuwającym się, wilgotnym gruncie - znajdowały się w katastrofalnym stanie: fundamenty osiadały, a na ścianach pojawiały się głębokie pęknięcia.

Zamiast odbudowy, w stosunku do mieszkańców zastosowano regulacje dotyczące miejsca ich zamieszkania. W procesie tym kierowano się w dużej mierze pochodzeniem etnicznym, oraz statusem społecznym przesiedlanych. W latach 90-tych nastąpiło jednak ożywienie, i miasto Józefa odzyskało część dawnego blasku, naznaczone jest jednak śladami bolesnych wydarzeń z przeszłości.


2. Jak jest teraz?

 

Budapeszt niebezpieczne miejsca
Centralna część 8. dzielnicy stolicy Węgier uznawana jest za niebezpieczną.
Należy przede wszystkim jasno zaznaczyć - sama VIII dzielnica nie jest zła! W jej skład wchodzą przecież całkiem bezpieczne i cieszące się dobrą reputacją okolice w ścisłym centrum miasta. Swoją złą sławę zawdzięcza obszarowi znajdującemu się w centralnej jej części i o tym obszarze piszę.

Okolica ta w dalszym ciągu zasiedlana jest w dużym stopniu przez ludzi o pochodzeniu innym, niż węgierskie. Wskaźnik przestępczości jest dosyć wysoki - jeden z najwyższych w Budapeszcie, lecz ostatnie lata przyniosły pod tym względem dużą poprawę. Pojawił się monitoring, a liczba przestępstw zmalała. Mimo to, osoby które wyprowadzają się z VIII dzielnicy do dzielnicy np:. VI, która z resztą przoduje w Budapeszcie w ilości popełnianych przestępstw, są bardzo usatysfakcjonowane z powodu zniknięcia poczucia nieustannego zagrożenia.

Wiele drobnych punktów usługowych, które niegdyś tu funkcjonowały, zostało bezpowrotnie zamkniętych, bezrobocie pozostaje na stosunkowo wysokim poziomie. Znajdujące się tutaj budynki są zazwyczaj w nie najlepszym stanie, a ceny nieruchomości należą do najniższych w Budapeszcie. Ceny mieszkań zaczynają się od 8 mln forintów, co daje w dniu dzisiejszym około 110 000zł! Wrażenia z przebywania tam są jednak dosyć specyficzne i należy się na to przygotować.


3. Historie z życia wzięte

 


Nie mam wielu historii z własnego życia, ponieważ nie chadzam w te okolice.

Kiedyś kręciłem z moim kolegą film wideo w pobliżu II. János Pál Pápa tér (plac Jana Pawła II). Nie wspominam dobrze tego miejsca. Nic się nie stało, jednak niemal wszyscy znajdujący się tam ludzie, kierowali w naszą stronę wzrok i patrzyli w sposób, który z pewnością nie był przyjacielski. Jest to ten rodzaj wzroku, którego zdecydowanie nie chce się na sobie czuć. Żywiłem obawę, że możemy zostać okradzeni, dlatego szybko opuściliśmy to miejsce. Byliśmy w pobliżu stacji metra, wkoło chodziło mnóstwo ludzi, a jednak atmosfera była bardzo dziwna. Nigdy więcej się tam nie kręciłem.

http://www.mfor.hu/cikkek/befektetes/Hasznalt_lakast_okosan.html
http://www.mfor.hu/cikkek/befektetes/Hasznalt_lakast_okosan.html
Mam znajomych, którzy byli zainteresowani zamieszkaniem przy Magdolna utca. Nie wiedzieli wówczas o tym, że jest to ulica, o której mówi się tylko źle. Kojarzy ją chyba każdy Budapeszteńczyk - zna z opowieści, bądź samemu doświadczył tam czegoś niemiłego. Znajomi umówili się więc na spotkanie i z ich relacji wynikało, że czuli się obserwowani. Stojący w bramach ludzie odwracali za nimi głowy i przypatrywali się im w sposób, który uznali za wrogi. Jako ludzie "z zewnątrz" byli uważnie obserwowani.

"Mieszkam tu od ponad 2 lat, ale kiedy jest ciemno to wchodzenie w mniejsze uliczki to naprawdę nie jest dobry pomysł. Nieraz na takich uliczkach włamali się do kogoś, zastraszyli lokatorów i wszystko pozabierali. Nieraz okradli młodszych, czy starszych, nieraz pobito kogoś grupowo, czy pchnięto nożem. Mógłbym tak wyliczać. Kiedyś były tu narkotyki, chociaż parę miesięcy temu zniknęły. Są takie miejsca, że trzeba wziąć się w garść, jeżeli uda się z nich wyjść. Przez pewne rzeczy można tutaj przebrnąć tylko, jeżeli sprzyja nam szczęście. Jeżeli u kogoś będzie impreza, to cała ulica będzie pusta. Jeżeli nie ma imprezy, to bardziej aktywni osobnicy panoszą się po ulicach. Jeżeli masz rozum to się tu nie przeprowadzaj, do VII dzielnicy też nie, bywa tam nawet gorzej."

"Dobozi utca i okolice to faktycznie dość paskudne miejsce. Często zapuszczam się po nocach w niebezpieczne okolice, widzę pewnych ludzi i pewne sytuacje. Zazwyczaj załatwiają je pomiędzy sobą. Jasne, nie są to dobre miejsca, ale takie są wszędzie, poza Budapesztem też."


4. Kilka przykładów z prasy



Śmiertelne pchnięcie nożem mężczyzny, który stanął w obronie kobiety. Komentarz "nie można się
zbytnio dziwić, że to w VIII. dzielnicy"

Ciężko ranny lekarz zabrany został do szpitala, gdzie konieczna była natychmiastowa operacja. Jego stan się ustabilizował.

W mającej miejsce w pubie przy Népszínház utca bójce, jeden z mężczyzn ucierpiał tak bardzo, że ratownicy nie byli w stanie mu pomóc. 34-latek zmarł na miejscu od poniesionych ran.

Blog o Węgrzech
www.gabrielxicarts.com
Mężczyzna pod wpływem dragów szalał w VIII. dzielnicy, przy Baross utca. Mężczyzna zażył środek o nazwie zene (węg. muzyka), od którego stał się tak agresywny, że trzeba było wezwać policję, aby nie zrobił sobie krzywdy. Według świadków, mężczyznę musiało obezwładniać kilku policjantów. O godzinie 22:30 zamknięto chodnik, konieczna była reanimacja. Jeden ze świadków stwierdził, że taki środek można kupić kilka ulic dalej, za 500-1000 Ft. (10zł) Niska cena wynika z tego, że robi się go z rozpuszczalnika. Osoba, która go zażyje, czuje się niezwykle silna, wierzy w swą niezniszczalność.

Wcześniej inny mężczyzna wspiął się na kwietnik i skoczył na główkę, na beton. Również ten z Baross utca uderzał głową o beton. W ostatnich miesiącach miało miejsce w okolicy więcej podobnych incydentów. Ludzie po tym specyfiku (którego inna nazwa to évi) miewają halucynacje, uczucie pełzania po ciele robaków, bycia związanym - stąd częste zrywanie ubrań. Temperatura ciała podnosi się do 40 stopni, następują problemy z krążeniem. 


Historii związanych z prostytucją, handlem narkotykami, czy pobiciami jest bardzo wiele. Jeżeli chodzi o narkotyki, przy Népszínház utca możemy wybierać jak ze szwedzkiego stołu.

5. Jak sobie poradzić?

 

W artykule, pt: "Przeżyć w centrum ósmej dzielnicy" autor sugeruje zastosowanie się do trzech zasad:

Zasada nr 1: Tylko spokojnie! - jeżeli tutaj mieszkasz, traktuj tę okolicę jak swój dom, nie jako przeciwnika. Oczywiście panują tu dziwne zwyczaje i jest coś na rzeczy z tą przestępczością, ale żyje tutaj wielu normalnych, podobnych tobie ludzi, którzy również chcą, by żyło się jak najlepiej. Rozmawiaj z nimi. Prawdopodobnie i tak to inni, jako pierwsi zauważą, że jesteś "nowym". Mimo wszystko autor i tak nie był zbytnio nękany - raz ktoś poprosił o ogień, innym razem ktoś chciał sprzedać "bio", a innym "szare" - czymkolwiek to mogło być.

Zasada nr 2: SPOKOJNIE! - Autor wspomina tramwaj "legendarnej linii 24". Wsiadł do niego pewien "huligan o donośnym głosie", przeszedł cały wagon, obrażając paru emerytów, kopnął puszkę po coca-coli i pełen podziwu przyjrzał się samemu sobie. Nasz bohater założył ciemne okulary i wbił spojrzenie w szybę, tak aby uniknąć kontaktu wzrokowego. Facet usiadł naprzeciw i przez 3 przystanki w milczeniu się na niego gapił, po czym... pochylił się w jego stronę, skomentował nazwę okularów "Ray Ban", powiedział, że są super i wysiadł.
Blog o Węgrzech
http://m.cdn.blog.hu/ce/centrifuga/image/200904/magdolnautca.jpg

Według autora przy Magdolna utca i w jej okolicy mieściły się miejsca, gdzie za 1.000 - 2.000 Forintów można kupić różnego rodzaju narkotyki. Za dnia nie jest jednak aż tak źle - okolicę patroluje całkiem spora ilość policji, nie ma również poczucia zagrożenia.

Zasada nr 3: Uważaj i ucz się! - VIII dzielnica to niepowtarzalna atmosfera, eklektyczne budownictwo, specyficzne ukształtowanie padającego światła, oraz osobliwa roślinność... czegoś takiego nie ma nigdzie indziej w Europie. Jeżeli jest się otwartym, życie może być tutaj naprawdę wyjątkowe i emocjonujące - trzeba być jednak na to przygotowanym - jeżeli się takim nie jest, lepiej od tego miejsca trzymać się z daleka. Można tutaj usłyszeć mnóstwo opowieści i nauczyć się wiele o Węgrzech.

6. Czy ósma dzielnica jest aż tak zła? 

 

Prawdopodobnie nie aż tak, jak kiedyś. VIII dzielnica (jej centralna część!) obrosła już legendą, zrobiono o niej animację filmową i wspomina się o niej w kontekście miejsc, do których nie należy chodzić. Mam znajomych, którzy twierdzą, że jest tam bardzo spokojnie i przez wiele lat mieszkania tam, nie spotkała ich żadna nieprzyjemność. Prawdą jest, że podobne zdarzenia mają miejsce w każdym większym mieście. Pobicia, środki odurzające i kradzieże zdarzają się i występują wszędzie. To trochę tak, jakby opisać warszawską Pragę Północ, poznańskie Jeżyce, albo krakowską Hutę. Odezwą się osoby, które powiedzą, że wcale nie jest tak źle, i pewnie będą miały sporo racji, jednak zła sława wspomnianych dzielnic nie bierze się znikąd. Podobnie jest z podjętym przeze mnie tematem.
Blog o Węgrzech
http://m.cdn.blog.hu/az/az-en-svajcom/image/R%C3%B3ma_0262.jpg
Wielu moich znajomych (zwłaszcza Węgrów), mówi, żebym bezwzględnie tam nie chodził, a sporo ludzi na wszelki wypadek nosi przy sobie noże i scyzoryki. Zawsze, kiedy jestem w pobliżu, czuję że czai się tam niebezpieczeństwo, tak więc ja tych okolic unikam i na wszelki wypadek polecam to wszystkim, którzy odwiedzają, bądź zamieszkują Budapeszt. Jest tu znacznie więcej interesujących miejsc.






References/Źródła

Polecany post

NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie cz.1 (VIII dzielnica)

Mroczne peszteńskie uliczki usiane kamienicami o popękanych ścianach i odpadającym tynku. Oto miejsce nazywane przez niektórych Budapeszteń...