Drogi Czytelniku! Obecnie mieszkam w Japonii. Blog o Węgrzech ma się dobrze i wciąż będą pojawiały się na nim wpisy. Zapraszam również na blog o Japonii i na facebooka Arigatou.

31 października 2016

5 przerażających miejsc na Węgrzech

Nawiedzone osiedle w Budapeszcie położone na cmentarzu, opuszczony szpital, po korytarzach którego niosą się obłąkańcze krzyki dzieci... i nie tylko. Zapraszam.

1. Wyspa czarownic

Blog o Węgrzech
http://szeged.varosom.hu
Właściwie nie wyspa, a porośnięty gęstwiną półwysep w mieście Szeged, którego nazwa odnosi się do najbardziej ponurego okresu w dziejach Węgier. Wyspa czarownic uważana jest za miejsce nawiedzone. Niemogące zaznać spokoju duchy każdego wieczoru błąkają się po okolicy. Zbliżające się w te miejsca osoby słyszą dziwne odgłosy wydobywające się z lasu. 

23 lipca 1728 roku ułożono nad brzegiem Cisy 3 stosy, na których spalono 13 osób (6 mężczyzn i 7 kobiet) oskarżanych o zajmowanie się czarną magią. Kim były te osoby? Tego dokładnie nie wiadomo, legendy głoszą, że w tym roku do miasta zawitali "ludzie z zewnątrz", na temat których natychmiast zaczęto plotkować. Mieszkańcy obarczyli ich winą za wszystkie nieszczęścia, które miały miejsce w tamtym okresie. Tajemnicze osoby zostały schwytane i skazane na śmierć na stosie. Po wykonaniu wyroku mieszkańcy uspokoili się, lecz od tego momentu nie zbliżali się do półwyspu. Osoby wyznaczone do posprzątania miejsca wyroku odnalazły w popiołach 13 amuletów, których skazani nie mogli przy sobie mieć, ponieważ zostali wcześniej obdarci z ubrań. Amulety zniknęły w tajemniczych okolicznościach, a popioły rozwiane zostały przez wiatr. Od tego pamiętnego dnia w szumie liści da się usłyszeć ludzkie szepty, a spacerujące tamtędy osoby mają dziwne uczucie bycia obserwowanym.

Co ciekawe, spośród 124 procesów dotyczących używania magii, które odbyły się na Węgrzech, ponad połowa miała miejsce w Szegedzie.


2. Zamek Siroki

Blog o Węgrzech
http://kirandulastippek.hu

O położonym we wschodniej części gór Mátra zamku Siroki krążą przerażające pogłoski. Według opowieści, po zachodzie słońca w ruinach zamku pojawia się cień kobiety, który rzuca się z murów, pociągając za sobą siedem innych dusz. Legenda ta początki swoje znajduje w średniowieczu, kiedy po śmierci Kompolti Imrego - właściciela zamku - zaczęła prowadzić go jego córka, Gizella. Pewnej nocy w zamku nocowało siedmiu rycerzy i wszyscy zakochali się w Gizelli. Ta - choć nie była nigdy wcześniej zakochana - zapałała uczuciem do jednego z nich. Niestety tylko do jednego. Rycerze zadecydowali więc, że zawalczą pomiędzy sobą o względy dziewczyny, a zwycięży ten, który przeżyje. Niestety rycerz, w którym zakochała się Gizella, poniósł śmierć. Ta natomiast przebiła mieczem pozostałego przy życiu rycerza, po czym popełniła samobójstwo, rzucając się z najwyższej baszty zamku. 

3.  Osiedle duchów w Budapeszcie

Blog o Węgrzech
http://debmedia.hu
IV. dzielnica Budapesztu, nosząca również nazwę Újpest (nowy Peszt) została przyłączona do stolicy Węgier w latach 50-tych ubiegłego wieku. Natychmiast rozpoczęto renowację starych, zniszczonych budynków, a także postanowiono przygotować teren pod budowę nowych. Były to czasy, kiedy popularne było usuwanie starych cmentarzy (w Budapeszcie usunięto ich 75 z 87 istniejących), więc podobny los spotkał w 1964 roku znajdujący się w Újpest stary cmentarz Magdolnavárosi Sírkert, a w latach 1969 - 1972, powstało w tym miejscu osiedle mieszkaniowe

Wzmianki o dziwnych wydarzeniach zanotowano już w pierwszych miesiącach budowy osiedla. Wśród miejscowych szybko rozprzestrzeniła się plotka, że na miejscu prac dzieje się coś dziwnego. Budowlańcy często narzekali na złe samopoczucie, często popełniali błędy, miały miejsce makabryczne wypadki. Zatrudniony do pilnowania terenu budowy dozorca twierdził, że w trakcie nocnej warty wielokrotnie widywał przemykający szybko cień człowieka. Pewnej nocy w trakcie pełnienia warty, dozorca ten uciekł w panice z miejsca pracy. Mężczyzna był znany ze swojego pijaństwa i możliwe, że przyśnił mu się koszmar, lecz tego typu historie były powtarzane przez przyszłych mieszkańców osiedla, którzy niezbyt chętnie wprowadzali się na miejsce, w którym do niedawna stał cmentarz. 

Pierwsi lokatorzy osiedla narzekali na przeraźliwe dźwięki, trzaski, zgrzyty, odgłosy pukania do drzwi i szuranie butami. Zjawiska te występowały najczęściej w nocy. Narzekano na samoczynnie włączające się sprzęty oraz światła. Wieść o tajemniczych wydarzeniach rozniosła się po całym osiedlu, które zyskało miano Osiedla duchów. Na wyższych piętrach jednego z budynków dostrzegano również tajemnicze błyski, lecz początkowo obwiniano o nie przejeżdżające w pobliżu osiedla tramwaje. Według słów mieszkańców, błyski te widywane były jednak także z zewnątrz. Pewnej nocy jedna z rodzin zamieszkałych na dziesiątym piętrze wspomnianego bloku, opuściła mieszkanie i spędziła noc u znajomych. Następnego dnia członkowie rodziny zjawili się tylko po to, żeby zabrać kilka najbardziej wartościowych przedmiotów, a później słuch po nich zaginął. Wspominają o nich starsi mieszkańcy osiedla, którzy zaczepieni rano podczas wyprowadzania psów, potwierdzają prawdziwość tej historii. Twierdzą, że tej spokojnej, ciepłej nocy trupio bladzi sąsiedzi z jakichś tajemniczych powodów gorączkowo próbowali wezwać taksówkę. 

Rankiem rozeszła się wieść, że mieszkanie jest nawiedzone. Niebawem podobna sytuacja miała miejsce w innym bloku, a mieszkańcy osiedla zaczęli myśleć o sprzedaży mieszkań - nawet po zaniżonej cenie - i jak najszybszej wyprowadzce, choć związane było to również z hulaszczym trybem życia niektórych mieszkańców, którym duchy najwyraźniej nie przeszkadzały. Te natomiast dawały znać o sobie coraz częściej. W pewnym okresie całe dziesiąte piętro jednego z bloków zostało odgrodzone metalowymi kratami i wyłączone z użytku. Z wind usunięto przyciski oznaczone numerem 10. Narzekano na silny zapach spalenizny, który zdaniem niektórych był niepodważalnym dowodem na obecność duchów.

Osobom, które chciałyby zbadać tajemnicę tego miejsca podpowiem, że znajduje się w pobliżu dwóch ostatnich stacji trzeciej linii metra. Poniżej załączam mapkę z naniesionym fragmentem mapy historycznej z 1903 roku. W miejscu, gdzie stał wcześniej cmentarz (węg. temető), naprawdę znajduje się teraz osiedle. Naniosłem fragment starej mapy na nową i tak oto wszystko staje się jasne. 

Pozsonyi utcai lakótelep.
Pozsonyi utcai lakótelep. Nawiedzone osiedle w Budapeszcie (pol. Osiedle przy ulicy Bratysławskiej).

4. Czarny dwór

Blog o Węgrzech
http://mult-kor.hu

Na obrzeżach Balatonederics, w pobliżu zdziczałego parku znajduje się nawiedzony dwór. Budynek wybudowany został przez rodzinę Nedeczky. Pierwsza tragedia miała miejsce w 1912 roku, kiedy to lokalny pasterz zabił z zazdrości swoją ukochaną, która była zatrudniona na dworze jako kucharka. To wydarzenie zapoczątkowało serię dziwnych tragedii. Dwa lata później Nedeczky Jenő z okazji swoich 74. urodzin popełnił samobójstwo. Nowym właścicielem posiadłości został Vág Jenő, który wprowadził się do niej z żoną. Jakiś czas później przyłapał ją na zdradzie i również popełnił samobójstwo. Wdowa natomiast zdradziła także kochanka, z powodu którego życie odebrał sobie jej mąż. Kochanek, nie mogąc pogodzić się z utratą kobiety, również zdecydował się na popełnienie samobójstwa. Kobieta zyskała nowy przydomek - zaczęto nazywać ją Czarną Wdową. Oddała ona posiadłość w ręce jednego z głównych doradców pracujących w ministerstwie. Po pewnym czasie Niemcy dowiedzieli się o tym, że w czasach wojny prowadził on działalność szpiegowską i działał przeciwko III Rzeszy. Mężczyzna - nie chcąc ponieść śmierci z rąk Niemców - odebrał sobie życie.


 5. Szpital Dziecięcy im. Pála Heima

Blog o Węgrzech
http://www.veszpremkukac.hu

Szpital ten otwarto w mieście Veszprém w 1904 roku. Przez 47 lat pełnił funkcję schroniska dla dzieci działającego z ramienia państwa, lecz na opiekunach spoczywały raczej zadania typowe dla pracowników szpitali. W czasach II wojny światowej znacznie wzrosła liczba dziecięcych pensjonariuszy, ale - co bardzo niepokojące - znacząco wzrosła również śmiertelność niemowląt. Dzieci umierały każdego dnia. Miasto zostało zbombardowane, a wiele osób cierpiało na tyfus. Placówkę przekształcono na pełnoprawny szpital, co oznaczało ogromne zmiany. Budynek przebudowano i zmodernizowano, dając chorym dzieciom szansę na wyleczenie. Szpital działał do końca lat osiemdziesiątych, kiedy to oddział dziecięcy przeniesiono do Budapesztu - znajduje się obecnie w VIII dzielnicy. Bramy placówki zostały zamknięte, a okolica jest teraz cicha i opustoszała. Mimo to - przynajmniej według miejskiej legendy - na pustych korytarzach wciąż słychać rozpaczliwe krzyki dzieci.

Post zainspirowany materiałem nadesłanym przez Michała, który prowadzi blog o winie NieWinne Podróże. Powyższy tekst zawiera (przetłumaczone z języka węgierskiego) elementy wpisu, do którego link znajduje się na pierwszej pozycji w sekcji Źródła, a także własne tłumaczenia tekstów z innych stron wymienionych poniżej.

Źródła/References:

24 października 2016

Węgierskie Domy Tańca i kultura ludowa

Kiedy zamieszkałem na Węgrzech, zdziwiłem się jak dużą popularność mają tutaj Domy Tańca, kultura ludowa i folklor, oraz jak bardzo popularne są one wśród osób równych mi wiekiem.

http://www.utazok.hu
Kultura ludowa na Węgrzech jest bardzo popularna, często przedstawiana jest jako towar regionalny, prezentowana licznie przybywającym turystom, a także promowana w ramach odbywających się w wielu miejscach imprez i wydarzeń kulturalnych. Węgrzy - ku mojemu zdumieniu także ci młodzi - bardzo często interesują się muzyką ludową, tańcem, rękodziełem i folklorem. W Polsce rzadko spotykałem się z tym, aby osoby w wieku 20 lat interesowały się tego rodzaju zagadnieniami, a zainteresowanie ludowością przypisywałem raczej osobom w wieku emerytalnym. Co ciekawe, na Węgrzech wcale nie musimy wyjeżdżać na wieś i w rejony odcięte od świata, aby spotkać młode osoby zainteresowane przędzalnictwem, tkactwem, czy tańcem ludowym. Warsztaty oraz imprezy kulturalne odbywają się również w dużych miastach, takich jak Budapeszt i z reguły cieszą się bardzo dużym zainteresowaniem. W tej chwili nie dziwi mnie już fakt, że nowo poznana przeze mnie osoba mówi mi, że fascynuje się np.: muzyką ludową i regularnie chodzi na lekcje czardasza, a wolne chwile poświęca na czytanie książek na temat etnografii.


Na Węgrzech z tradycji ludowych czerpie również szkoła, a system edukacji opiera się na kreowaniu uczucia przywiązania do narodu właśnie za pomocą wzbudzania świadomości na temat różnych elementów ludowości. Taki system kształcenia stanowi przy tym solidną podstawę kulturowej tożsamości Węgrów.


W Budapeszcie jest wiele Domów Tańca  (táncház), które regularnie odwiedzane są przez tradycyjne zespoły ludowe. Można wówczas wziąć udział w warsztatach tanecznych, posłuchać brzmienia tradycyjnych instrumentów, a niekiedy spróbować potraw z poszczególnych części kraju. Zazwyczaj imprezy rozpoczynają się nauką najprostszych kroków tanecznych, tak by dać szansę ich opanowania nawet osobom nieumiejącym tańczyć, a później układy stają się nieco bardziej skomplikowane. Całość ma z reguły charakter bardzo nieoficjalny, często nie ma wymogów odnośnie do rodzaju ubioru, nie trzeba się również szczególnie przygotowywać, choć warto sprawdzić na jakim poziomie prowadzone są zajęcia i zapoznać się z ewentualnymi zaleceniami. Na spotkania przychodzą osoby w różnym wieku - zarówno najmłodsi (w towarzystwie rodziców), jak i seniorzy. Każdy tańczy tak, jak potrafi, a najważniejsza jest atmosfera i dobra zabawa. Nie sposób jednak nie dostrzec w niej nutki patriotyzmu - wartości takie jak historia, węgierskość, duma narodowa, czy przyjaźń polsko - węgierska zawsze mają tam swoje miejsce i są chętnie eksponowane.

http://kornye.hu

Warto dodać, że Domy Tańca są tworem stosunkowo nowym - ich początki sięgają lat 70-tych XX wieku, a powstały niejako w opozycji do panującego wówczas ustroju i organów sprawowania władzy. Głęboka niechęć do socjalizmu zaowocowała nasileniem się aktywności osób związanych z ludowością i patriotyzmem, co rzecz jasna nie znalazło zbyt wielkiego uznania w oczach panujących władz. Te obawiały się przede wszystkim młodych, wykształconych osób, które świadomie podążały w innym niż władza kierunku i organizowały własne stowarzyszenia i grupy sprzeczne lub niewiążące się z ideami socjalistycznymi. W myśl zasady, że "kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam", władze miały Domom Tańca sporo do zarzucenia.

http://perbal.hu
Pierwsze Domy Tańca zrzeszały przede wszystkim młodzież zainteresowaną węgierską muzyką ludową, zwłaszcza tą z rejonu uważanego za kolebkę czardasza (Siedmiogród), oraz z Gyimes i Mołdawii. Mieszkający w tych rejonach Siedmiogrodzcy Węgrzy otwierali własne, wiejskie Domy Tańca, aby podtrzymać swoją tożsamość kulturową i tworzyć ostoje tradycyjnych wartości. Miłośnicy tańca przyjeżdżali do nich, gdzie pod okiem tancerzy i muzyków siedmiogrodzkich uczyli się odwzorowywania melodii i kroków tanecznych, a następnie otwierali w miastach Domy Tańca i - dzięki zdobytym na wsi umiejętnościom - przekazywali swoją wiedzę dalej.

Rozwój Domów Tańca w Polsce przypada na lata 90-te XX wieku. Polskie Domy Tańca wzorowane były na tych węgierskich, ale pierwszy z nich założono dopiero w 1994 roku w Warszawie, a następnie powstało kilka takich obiektów w Krakowie, Poznaniu, a także kilku innych miastach.

PS
Co ciekawe, również moi znajomi z odległych państw uwielbiają tego typu rozrywkę! Dotyczy to zwłaszcza Azjatów, a prym wiodą tutaj Japończycy. To ciekawe, że Japończykom tak bardzo podobają się Domy Tańca. Z informacji, które mam, węgierskie Domy Tańca znajdują się również w Japonii, a konkretniej - w Tokio. Moi znajomi uczęszczają tam na zajęcia nauki czardasza.

Źródła / Resources:  
http://www.miedzykulturowa.org.pl/cms/ludowa-tradycja-wegier.html
Two new elements inscribed on the list of intangible heritage
http://www.polskieradio.pl/8/478/Artykul/1544176,Kultura-ludowa-Czego-mozemy-nauczyc-sie-od-Wegrow
Siedmiogród: W łuku rumuńskich Karpat. Przewodnik krajoznawczy Autorzy Stanisław Figiel
https://pl.wikipedia.org/wiki/Dom_Ta%C5%84ca
http://folkradio.hu/naptar/esemeny/12066/2009-04-29/urlsafeTitle

14 października 2016

Blog o Węgrzech: szeklerskie nagrobki słupowe

Szeklerskie nagrobki słupowe (węg. fejfa) to jeden z najbardziej charakterystycznych i fascynujących elementów kultury szeklerskiej.

Na samym początku pokrótce wyjaśnię, kim są Szeklerzy. Jest to węgierskojęzyczna grupa etniczna zamieszkująca wschodnią część Siedmiogrodu, znajdującego się na terenach dzisiejszej Rumunii. Według danych statystycznych z 2002 roku, mieszka tam ok. 650 tys. Szeklerów, a wielu badaczy uważa ich za odłam Węgrów. Co ciekawe, za Szeklera uważał się również Hrabia Drakula, bohater książki Brama Stokera. 

Blog o Węgrzech - kultura Szeklerów
http://emf-kryon.blogspot.hu
Szeklerskie nagrobki słupowe - pomimo tego, że pierwotnie stawiane były na cmentarzach szeklerskich, obecnie spotykane są na wszystkich węgierskich nekropoliach, gdzie pełnią rolę tradycyjnych staromadziarskich pomników. Tego rodzaju nagrobek to zazwyczaj włócznia wbita drzewcem w ziemię w miejscu, w którym pochowano zmarłego. Słup stawiany był po stronie głowy, lecz niekiedy po stronie nóg wbijano kilka mniejszych włóczni, które wcześniej służyły do przyniesienia osoby zmarłej na miejsce pochówku.

Wysokość nagrobka uzależniona była od kilku czynników (o tym w dalszej części tekstu), lecz wahała się w granicach 80 - 300 cm. Około 1/3 długości słupa znajdowało się w ziemi - bardzo często ta część pokryta była węglem lub smołą, dzięki czemu drewno lepiej znosiło upływ czasu. Nagrobek wykonywany był zazwyczaj przez mieszkającego we wsi rzemieślnika i w znacznej większości przypadków składał się z jednego kawałka drewna. Po nadaniu kształtu umieszczano na nim napis, oraz motywy ludowe (tym również często zajmowała się specjalnie wyznaczona do tego osoba, która uzgadniała z rodziną szczegóły). Na ogół napis wyrażał żal i cierpienie po odejściu bliskiej osoby, oraz żywił nadzieję na wieczny spoczynek. W późniejszych okresach zaczął się również pojawiać napis R.I.P. (łac. Requiescat is pace = Niech spoczywa w pokoju), a także - szczególnie w przypadku osób powszechnie znanych - zdobienia przypominające twarz osoby zmarłej.

Tego rodzaju nagrobek przypomina kształtem koniowiązy, które w Jakucji wykorzystywano w obrzędach i rytuałach magicznych i pogrzebowych. Również tureckie ludy koczownicze zamieszkujące stepy, oznaczały miejsca pochówku drewnianym słupem wbijanym w ziemię. 

Blog o Wegrzech - nagrobki - fejfák
http://www.kopjafa.hu
Stawiane w siedmiogrodzkich wsiach nagrobki słupowe różniły się od siebie kształtem, rozmiarami, oraz rodzajem naniesionego zdobienia. Były one charakterystyczne dla poszczególnych rejonów Siedmiogrodu, a czasem nawet wsi. W miastach takich jak np.: Sopron, czy Veszprém, dokąd przybywała ludność niemiecka, zawierały krzyże. Elementy opisujące wiek, płeć, czy status zmarłego zazwyczaj jednak nie różniły się od siebie zbyt znacznie.

W szeklerskim nagrobku słupowym możemy wyróżnić kilka zasadniczych części:

- głowę
- szyję (tylko czasami)
- tułów
- nogi (z wyrytymi pismem runicznym inskrypcjami)

Wszystkie powyższe elementy stanowiły przy tym informację o płci, wieku, oraz statusie osoby zmarłej, a na podstawie kształtu, rozmiarów i koloru słupa można było "odczytać" wiele informacji na temat człowieka, który został pod nim pochowany.
Rodzaj umieszczonego na słupie ornamentu określał płeć zmarłej osoby:
  • Dla nagrobków męskich oraz chłopięcych charakterystyczne było występowanie zwieńczenia w formie gałki i hełmu, kielicha lub odwróconej gruszki, bądź zamkniętego tulipana.
  • Na nagrobkach kobiecych i dziewczęcych znajdowała się zazwyczaj stylizowana róża lub otwarty tulipan wieńczące słup, korale na szyi i gwiazda w tali. 
férfi - mężczyzna
nő - kobieta
fiú - chłopiec
lány - dziewczynka
http://mek.oszk.hu
Blog o Węgrzech - kultura szeklerska
http://mek.oszk.hu
Wysokość, grubość i kolor słupa określały wiek i status zmarłej osoby, i tak:
  • Ludzie starsi pochowani byli pod nagrobkami  przysadzistymi i pękatymi, w ciemnych kolorach. Drewno było niekiedy dodatkowo malowane, a wówczas kolor ciemnobrązowy odnosił się do mężczyzn, natomiast ciemnoniebieski do kobiet. Jeśli nie były malowane, to rzeźbiono je z ciemnego drzewa, np.: z dębu.
  • Ludzie młodzi pochowani byli pod nagrobkami wysokimi, cienkimi, w jasnych kolorach, rzeźbionych z jasnego drewna (z sosny, lipy, brzozy).
  • Nagrobki młodych małżonków zawierały zazwyczaj większą ilość ornamentów, niż te przynależne do kawalerów i panien.
  • Nagrobki nad grobami dzieci były niskie, często koloru białego, zazwyczaj mało ozdobne, składające się niekiedy jedynie z głowy i nogi.
  • Nagrobki w kolorze czerwonym stawiano osobom zmarłym w wyniku aktu przemocy, np.: zamordowanym.
Blog o Wegrzech - nagrobki - fejfák
http://www.magyarpatriotak.hu
http://www.magyarpatriotak.hu
Wielu historyków węgierskich zgłębia tematykę nagrobków słupowych, lecz ze względu na ograniczoną trwałość materiału, z jakiego są wykonane (drewno niszczeje znacznie szybciej, niż kamień), nie jest możliwe zbadanie wszystkich nagrobków. Te, które powstały przed XVIII wiekiem, praktycznie już nie istnieją.

Blog o Wegrzech - nagrobki - fejfák
http://www.pl.wikipedia.org
W Polsce nagrobki słupowe nie są zbyt popularne, lecz kilka zostało ustawionych na grobach węgierskich bojowników, bądź ku pamięci osób zasłużonych dla Republiki Węgierskiej.


Istnieją również pomniki stawiane przez Węgrów ku czci Polaków. Jednym z nich jest np. Pomnik Męczenników Katynia w mieście Tatabánya.

Polecany post

NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie cz.1 (VIII dzielnica)

Mroczne peszteńskie uliczki usiane kamienicami o popękanych ścianach i odpadającym tynku. Oto miejsce nazywane przez niektórych Budapeszteń...