12 września 2017

6 różnic dzielących Polaków i Węgrów

Polska i Węgry znajdują się stosunkowo niedaleko od siebie. Oba te państwa położone są w Europie Środkowo-Wschodniej i należą do jednego kręgu kulturowego. Mimo to, mieszkańcy tych państw nieco się od siebie różnią. Oto 6 różnic, jakie udało mi się zauważyć, i które zaskoczyły mnie najbardziej:

6 różnic dzielących Polaków i Węgrów cz.2

1. Kiedy przychodzi się do węgierskiego domu, nie otrzymuje się propozycji wypicia herbaty. Może to być dla Polaków zaskoczeniem, ponieważ przyzwyczailiśmy się, że w polskim domu herbata jest zawsze. A jak nie herbata, to ewentualnie kawa. A tymczasem Węgrzy herbatę piją raczej wtedy, kiedy mają dolegliwości żołądkowe. Wyjątek stanowią herbaty smakowe, np.: owocowe itp. - te w miesiącach jesiennych i zimowych spożywane są dosyć regularnie. Zwykła, czarna herbata nie jest tak popularna, jak w Polsce, czy w Anglii.

2. Węgrzy rzadziej zapraszają do domu Najbardziej popularnym miejscem do spotkań są kawiarnie, puby i restauracje. Zapraszanie kolegów, czy koleżanek do domu nie jest zbyt częstym zjawiskiem i nie świadczy o antypatii, lecz jest jedynie wyrazem pragmatyzmu i przejawem traktowania domu jako miejsca służącego do relaksu i odpoczynku. Węgierskie miasta - na czele z Budapesztem - oferują dobre warunki do spędzania czasu poza miejscem zamieszkania. Znajdziemy w nich bardzo dużo miejsc, w których w spokoju możemy porozmawiać. Własne mieszkanie z reguły nie służy do organizowania spotkań, a jest raczej miejscem, w którym się odpoczywa. Przez kilka lat mieszkania na Węgrzech, nigdy nie otrzymałem propozycji odwiedzenia kogoś w domu. No, chyba, że Polaków. Jeżeli jesteś dziewczyną, a Węgier zaprasza Cię do domu, jest to sytuacja dość jednoznaczna. Jeszcze bardziej, niż w Polsce.

3. Węgrzy piją wino. Powiedziałbym nawet, że piją dużo wina, ponieważ węgierskie wina są dobre i są tanie. Butelka kosztującego w Polsce 25 zł wina Tokaji, na Węgrzech kosztuje 5zł. Wina uchodzące w Polsce za drogie, na Węgrzech kosztują ok. 20zł i są to wina dobrej jakości. Szerzej na temat win pisze Michał na NieWinne Podróże. Piwa na Węgrzech pije się mniej, ale też jest popularne, jednak w tym miejscu muszę napisać, że jest raczej gorsze w smaku, niż to polskie. Jest także słabsze, bo zazwyczaj zawartość alkoholu waha się w granicach 4-4,5%. Wódki pije się zdecydowanie mniej, niż w Polsce, natomiast dużym powodzeniem cieszy się wysokoprocentowa, robiona na ogół w domu pálinka - alkohol o smaku owocowym (zależy od kreatywności jaki to smak, często używa się śliwek). Domowej roboty pálinka nierzadko ma 60-90% alkoholu. Węgrzy cenią ją znacznie bardziej, niż tę, którą można kupić w sklepie - ta nie jest przez nich uważana za pálinkę.

http://nemkutya.com/
4. Węgrzy są mniej agresywni, niż Polacy. Łatwo to zauważyć przemierzając miasto w piątkowy wieczór. Wiele osób jest wówczas nieco pijanych, lecz nie spotkałem się z tym, żeby przekładało się to na wzrost ich agresji. Węgrzy bawią się znacznie spokojniej, niż Polacy i mają mniej zwariowanych pomysłów. Wielu moich węgierskich znajomych było zaskoczonych tym, w jaki sposób imprezuje się w Polsce. Imprezy do białego rana, olbrzymie ilości spożywanego alkoholu i utrata kontroli nad swoim zachowaniem nieco szokują Węgrów, gdyż imprezy w ich wykonaniu są znacznie bardziej przewidywalne.

5. Węgrzy wszędzie się ze sobą witają. Wchodzisz do windy i ktoś już tam jest? Istnieje duże prawdopodobieństwo, że się przywita. Wchodzisz do toalety w centrum handlowym i widzisz inną osobę przy umywalce, albo przy pisuarze? Istnieje duża szansa, że się przywita. A skoro już jesteśmy przy powitaniach, to bardzo często w sytuacjach, w których w Polsce usłyszelibyśmy "dzień dobry", na Węgrzech padnie "cześć". Ma to miejsce nawet wtedy, kiedy nasz rozmówca jest znacznie starszy. Jeżeli kontynuujemy konwersację, używamy wówczas czasowników w drugiej osobie liczby pojedynczej, dzięki czemu nagle mówimy per "ty" do osoby, która jest o 30 lat starsza.

6. Węgrzy bardzo cenią kulturę ludową i folklor. Wielu moich węgierskich znajomych interesuje się tańcem i strojami ludowymi, regularnie uczęszcza na zajęcia nauki czardasza i czyta książki związane z tematem ludowości. Kiedy po raz pierwszy przybyłem na Węgry, wydawało mi się, że być może - jako student - znalazłem się wśród wielu osób zainteresowanych kulturą i że u osób spoza kręgów akademickich przeważają inne zainteresowania. Po czasie okazało się, że zainteresowanie folklorem nie jest u Węgrów (nawet tych młodych) niczym dziwnym. Wielu moich znajomych organizuje swoje urodziny w Domach Tańca, a goście bawią się w rytmach tradycyjnej węgierskiej muzyki, przebrani w stroje ludowe.