26 lipca 2017

5 rzeczy, o które NIE należy pytać Węgrów!

Opierając się na zdobytych doświadczeniach i korzystając z pomocy Internetu, zdecydowałem się na udzielenie Wam kilku porad, dzięki którym nie popełnicie na Węgrzech faux-pas. Zaczynajmy!


1.  Are you a Hungry Hungarian?

 

Nie pytaj Węgra w ten sposób, czy jest głodny (Are you a hungry Hungarian?) bo to nie jest śmieszne. Podobieństwo angielskich słów "hungry" oraz "Hungary" jest bezsprzeczne, ale to nie znaczy, że będzie zabawne dla Węgra, który ten "wybitny żart" słyszał w swoim życiu przynajmniej kilka razy. Nie polecam naśmiewania się z podobieństw w brzmieniu tych wyrazów, bo to nie działa. Wasz węgierski rozmówca może się zdenerwować, a w najlepszym przypadku przekona się o tym, że jesteście tacy, jak wszyscy inni turyści.

2. Czy Węgry walczyły po stronie Niemiec w trakcie II Wojny Światowej?

 

Pál Teleki nigdy nie był po stronie Hitlera!
Poruszanie tematów wojennych i politycznych nie jest najlepszym pomysłem, chociaż - jeżeli zrobimy to umiejętnie i okażemy zrozumienie - możemy w oczach Węgrów wiele zyskać. Rzeczywiście było tak, że Węgry przez jakiś czas uczestniczyły w działaniach wojennych po stronie państw Osi, jednak aby poznać przyczynę tego stanu rzeczy, musimy cofnąć się do roku 1920. Wtedy to Węgry zostały pozbawione 2/3 swojego terytorium, a 2/3 obywateli nagle znalazło się poza granicami kraju. Dokładniej opisuję to w trzecim punkcie tego wpisu. W wyniku drugiego arbitrażu wiedeńskiego, w sierpniu 1940 Węgry otrzymały północną część Siedmiogrodu, jednakże w zamian musiały przystąpić do Paktu Trzech – sojuszu Niemiec, Japonii i Włoch. 

Nasi bratankowie nigdy nie zgodzili się jednak na jakąkolwiek agresję w stosunku do Polski - na przykład odmawiając Hitlerowi w 1939 roku możliwości przepuszczenia Wehrmachtu przez swoje terytorium celem dokonania ataku na Polskę. Niemcy zaatakowały nas z zachodu, a Węgrzy - zamiast współpracować z nazistami - otworzyli dla nas swoje granice i udzielali pomocy.

"Ze strony Węgier jest sprawą honoru narodowego, by nie brać udziału w jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciw Polsce" - tak brzmi treść depeszy skierowanej przez szefa węgierskiego rządu do Adolfa Hitlera.

"Prędzej wysadzę nasze linie kolejowe, niż wezmę udział w inwazji na Polskę" - również to są słowa, które wypowiedział ówczesny premier Węgier, Pál Teleki. Postawa węgierskiego premiera tak rozwścieczyła Hitlera, że ten postanowił wysłać w 1941 roku na Węgry Wehrmacht. Pál Teleki - rozumiejąc, że jest w sytuacji bez wyjścia - popełnił samobójstwo. Gdyby zgodził się na przepuszczenie ataku na Polskę z terytorium Węgier i gdyby zawarł przymierze z nazistami, prawdopodobnie Niemcy nie zaatakowałyby Węgier, a on nie musiałby odbierać sobie życia. 

W liście pożegnalnym Teleki napisał: "Naród czuje, że straciliśmy nasz honor. Sprzymierzyliśmy się z draniami. Staniemy się narodem śmieci. Ja jestem temu winny".

Jeżeli już rozmawiacie z Węgrem o wojnie, lepiej będzie odwołać się do tych słów, niż wypominać przynależność Węgier do sojuszu Państw Osi, bowiem ta przynależność była wymuszona trudną sytuacją Węgier, a sami Węgrzy bardzo niechętnie wywiązywali się ze swoich zobowiązań i stali się wrogami Hitlera.

3. Czy Budapeszt i Bukareszt to jest to samo miasto?

 

Dostaję od Was sporo wiadomości i wiem, że jesteście inteligentnymi ludźmi. Bardzo cieszą mnie tacy Czytelnicy! Są jednak ludzie, którzy nie zdają sobie sprawy z tego, że Budapeszt i Bukareszt to dwa różne miasta. Nie rozumieją także tego, że nie warto przyznawać się do swojej niewiedzy. Czasami lepiej nic nie mówić. Punkt trzeci jest po to, żeby Was nie kusiło zadawanie tego rodzaju pytań w formie żartu. Nie zostanie to dobrze odebrane. Węgrzy nie przepadają za Rumunami, również kwestie historyczne, np. dotyczące traktatu z Trianon mają swoje znaczenie. Węgrzy bywają zazdrośni o to, że Rumunia otrzymała prawa do posiadania ich terytoriów, nie cieszy ich również fakt, że biedniejsi, często niewykształceni obywatele tego kraju, próbują osiedlać się na Węgrzech.

Budapeszt to nie Bukareszt

4.  Czy Węgrzy to rasiści i nacjonaliści?

 

Węgrzy to bardzo otwarci i przyjaźni ludzie, którzy są skorzy do poznawania nowych osób i zawierania międzynarodowych znajomości. Musimy zahaczyć nieco o tematy polityczne - poprzedni, lewicowy rząd Węgier nie spisał się najlepiej (ten temat jeszcze poruszę) i poziom zaufania Węgrów do socjalistów jest bardzo niski. Do tego dochodzi jeszcze tzw. kryzys migracyjny w Europie. Przybywający na budapeszteński dworzec Keleti uchodźcy zaprezentowali Węgrom całą masę nieakceptowalnych zachowań, takich jak rzucanie i kopanie butelek z wodą i jedzenia, które dostawali od policjantów i członków organizacji pozarządowych. Nigdy nie powiedziałbym jednak, że Węgrzy to rasiści, bo jest zupełnie przeciwnie! Są to naprawdę otwarci i normalni ludzie, którzy - jak my wszyscy - żywią pewne obawy związane z obecną sytuacją w Europie. Jeżeli mam być jednak szczery, to muszę dodać, że Węgrzy nie przepadają za Cyganami, Słowakami i Rumunami.

5. Czy Węgrzy i Cyganie mają te same korzenie?

 

Cyganie to na Węgrzech mniejszość etniczna, która (delikatnie mówiąc) nie cieszy się dużym szacunkiem. Lepiej tego tematu w ogóle nie poruszać. Istnieją oczywiście wspaniałe cygańskie grupy muzyczne, są też sławni, cieszący się szacunkiem Cyganie, wywodzący się ze znanych rodów, jednak słowo Cygan ma na Węgrzech na tyle pejoratywny wydźwięk, że o Cyganach lepiej nie rozmawiać, a jeżeli już naprawdę trzeba, to najlepiej odnieść się do cygańskiej muzyki, którą słyszeliście w jakiejś dobrej restauracji. Po węgiersku Cygan to Cigány, więc należy zachować ostrożność, gdyż - pomimo tego, że język węgierski różni się od polskiego - to słowo jest bardzo podobne.

Cygańska grupa muzyczna
Jeżeli przychodzą Wam do głowy inne tematy, o które NIE należy pytać Węgrów, dajcie mi znać! Być może stworzę kolejne części tego wpisu i zapobiegnę kolejnym faux pas! :)

Źródła/References:

Polecany post

NIEBEZPIECZNE miejsca w Budapeszcie cz.1 (VIII dzielnica)

Mroczne peszteńskie uliczki usiane kamienicami o popękanych ścianach i odpadającym tynku. Oto miejsce nazywane przez niektórych Budapeszteń...